Medytacja w pracy: Luksus czy nowy standard?
Tempo pracy i obciążenie psychiczne pracowników w ostatnich latach wyraźnie się zmieniły. Krótka medytacja może wesprzeć skupienie, wewnętrzny spokój i radzenie sobie z trudnymi sytuacjami w pracy. Z biur nie stają się centra medytacyjne. Przybywa jednak ludzi, którzy przekonują się, że dwie albo trzy minuty świadomego zatrzymania potrafią zmienić cały dzień pracy.
Poniedziałek, 8:17. Komputer ledwo się budzi, a na ekranie czeka już dwadzieścia nowych e-maili. Do tego dzwoni telefon, kolega zagląda do biura ze słowami: „Masz chwilę?” a kalendarz przypomina o zebraniu, o którym prawie zapomnieliście. Kawa jest jeszcze gorąca, głowa już jednak jedzie pełną parą.
Podobny poranek zna większość z nas. Praca dziś nie jest wymagająca tylko tym, co robimy, ale także tym, ile bodźców musimy przetworzyć w ciągu kilku minut. Mózg skacze z jednego zadania na drugie, nie dostając przestrzeni na krótką regenerację. Wieczorem przychodzi wtedy zmęczenie, którego często nie naprawi nawet osiem godzin snu.
Właśnie dlatego medytacja stopniowo znajduje swoje miejsce także w środowisku pracy. Nie przychodzi jako kolejny obowiązek do kalendarza ani jako modny benefit. Stanowi prosty sposób, by w ciągu dnia na chwilę się zatrzymać i zwrócić uwagę tam, gdzie właśnie jest potrzebna.
Dlaczego medytacja trafia także do środowiska pracy
Wystarczy rozejrzeć się wokół. Jeszcze dziesięć lat temu większość ludzi rozwiązywała kilka e-maili dziennie. Dziś ogarniamy e-maile, wideorozmowy, aplikacje czatowe, współdzielone dokumenty i często kilka projektów jednocześnie. Do tego dochodzi oczekiwanie, że będziemy reagować niemal natychmiast.
Nasz mózg nie przeszedł jednak tej samej modernizacji co technologia. Potrzebuje chwil, gdy nie musi niczego decydować, niczego oceniać i na nic odpowiadać. Właśnie wtedy dochodzi do odnowy uwagi i przetwarzania informacji.
Eksperci zdrowia psychicznego coraz częściej zwracają uwagę, że troska o psychikę należy do zdrowego rytmu pracy równie naturalnie jak ergonomiczne krzesło albo przerwa na lunch. Medytacja pojawia się więc w firmach, szkołach, szpitalach i urzędach. Nie chodzi o szukanie doskonałego spokoju. Chodzi o stworzenie kilku minut, gdy głowa nie musi biec na sto procent.
Kiedy medytacja podczas pracy może najbardziej pomóc?
Każdy dzień pracy zawiera momenty, gdy najchętniej wcisnęlibyśmy przycisk restart. Tylko że człowiek nie ma żadnego takiego przycisku.
Krótka medytacja może pomóc przed zebraniem, gdy potrzebujecie uspokoić nerwowość i uporządkować myśli. Dobrze działa także po trudnym telefonie albo spotkaniu, które zostawiło w was napięcie. Zamiast tego, by zły nastrój przeniósł się na kolejną część dnia, mózg dostanie okazję zacząć od nowa.
Swoje miejsce ma także popołudnie, gdy energia naturalnie spada. Wielu ludzi automatycznie kieruje się do ekspresu. Druga albo trzecia kawa nie jest problemem. Czasem jednak warto spróbować innego eksperymentu. Usiąść, na dwie minuty odłożyć telefon i kilka spokojnych wdechów poświęcić tylko własnemu oddechowi. Wynik bywa zaskakujący. Człowiek wraca do pracy z większą lekkością, niż gdyby tylko bezmyślnie przewinął media społecznościowe.
Jak medytować w pracy, gdy macie tylko kilka minut
Pierwsze próby bywają zaskakująco zwyczajne. Wygodnie usiądźcie, oprzyjcie stopy o ziemię i wyczuwajcie swój oddech. Nie starajcie się oddychać głęboko ani poprawnie. Oddech swoją pracę umie już dawno. Wystarczy zauważyć, że przychodzi i znów odchodzi. Po kilku sekundach przekonacie się, że myślicie o tabeli w Excelu, zakupach albo o tym, co będziecie gotować na kolację. Właśnie w tej chwili większość ludzi zyskuje poczucie, że medytować nie umie.
Jest odwrotnie. Sensem medytacji nie jest nie myśleć. Sensem jest zauważyć, że umysł pobiegł, i spokojnie sprowadzić go z powrotem. Śmiało dziesięć razy w ciągu dwóch minut. Właśnie tym trenuje się uwagę.
Komuś odpowiadają zamknięte oczy, inny patrzy przez okno albo na kubek z kawą. Kolejny korzysta z krótkich prowadzonych medytacji w słuchawkach. Każdy może znaleźć sposób, który wpasuje się w jego dzień pracy.
Jak zrobić z medytacji naturalną część dnia pracy
Nowe nawyki nie powstają z wielkich decyzji. Powstają z powtarzania.
Wybierzcie jeden moment, który powtarza się niemal każdego dnia. Może to być czas przed pierwszym zebraniem, po lunchu albo przed wyjściem do domu. Właśnie wtedy dajcie sobie dwie albo trzy minuty spokoju. Nie musicie o tym nikomu mówić. Nie musicie przekonywać kolegów, by medytowali z wami. Tak jak ktoś w przerwie idzie na krótki spacer, a inny czyta książkę, medytacja może być waszym własnym sposobem, by nabrać energii.
Po kilku tygodniach może się okaże, że liczba e-maili się nie zmniejszyła, a zebrania nie trwają krócej. Zmieni się jednak coś znacznie ważniejszego. Sposób, w jaki reagujecie na dzień pracy.
Zakończenie
Medytacja nie musi oznaczać długiego siedzenia w ciszy. Kilka minut świadomego zatrzymania w ciągu dnia pracy często wystarczy, by umysł się uspokoił, a uwaga wróciła do tego, co właśnie jest ważne. W czasie, gdy pracujemy głową więcej niż kiedykolwiek wcześniej, medytacja przestaje być luksusem. Staje się naturalną częścią troski o własną kondycję psychiczną.
Calmory poleca
Nie czekajcie na dzień, gdy będziecie mieć więcej czasu. Ten zwykle nie przyjdzie. Wybierzcie jeden moment w ciągu dnia pracy i dajcie sobie dwie minuty świadomego spokoju. Właśnie małe regularne kroki bywają tym, co przynosi największe zmiany.
Wypróbujcie krótkie medytacje przeznaczone bezpośrednio do dnia pracy w aplikacji Calmory.