Zdrowie psychiczne w nowoczesnym świecie: Dlaczego tak trudno poprosić o pomoc

Dziś wszędzie mówi się o tym, jak ważne jest dbać o zdrowie psychiczne. Ale przyznaję się, sama długo nie umiałam. Nosiłam to w sobie i mówiłam sobie: „Dasz radę”. A przy tym pragnęłam, żeby ktoś wiedział i widział, że nie daję rady. Dlaczego wciąż tak trudno powiedzieć „Potrzebuję pomocy”? I dlaczego to czasem było więcej niż sam problem?

i Tým autorů Calmory
Dobrostan psychiczny
4 min. czytania 03.03.2025

Kiedy wciąż jestem tylko „silna”

Jestem tym typem człowieka, który przez lata powtarzał sobie: „Głównie bądź w porządku.”  W pracy, w domu, wśród przyjaciół. I tak starałam się być silna. Tą, która wszystko ogarnie i wszystko rozwiąże. Ale potem pewnego dnia przyszedł przełom. Zaczęłam czuć, że dalej już nie idzie. Zmęczona. Bez motywacji. Rano wstawałam i pragnęłam, żeby był spokój. Tylko że zamiast spokoju wciąż nakładałam maskę „wszystko jest w porządku” i dalej pchałam taczkę. Aż pewnego razu przelało się.

Kiedy coś trzymasz w sobie zbyt długo

Może znacie to też. Staramy się funkcjonować, nawet jeśli w środku dawno nie macie siły. A potem przychodzi dzień, kiedy nie możesz, że dalej już nie idzie.

Mnie pomogło „zwyczajne” zdanie, które wreszcie powiedziałam kumpeli: „Nie czuję się dobrze, mogę ci to powiedzieć?” I nagle poczułam ulgę. Może to było pierwszy raz od dawna, kiedy przestałam udawać. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak bardzo to całe dusiłam w sobie.

Dlaczego wciąż mamy poczucie, że musimy ogarniać wszystko sami?

Nawet jeśli o zdrowiu psychicznym pisze się wszędzie, głęboko w nas zostaje poczucie, że „czegoś nie wytrzymać” oznacza słabość. Może nauczyło nas tego otoczenie, może rodzina. Ale czasem jesteśmy wobec siebie po prostu surowsi, niż musimy. Ja to w sobie czułam długo.

„Nie złość się, nie płacz, daj radę!”

I tak dawałam radę, aż do chwili, kiedy już po prostu nie szło.

Kiedy pozwolę sobie poprosić o pomoc

Dziś już wiem, że kiedy powiem: „Nie daję rady”, to nie jest słabość. To krok, który wraca mnie do siebie. Uczę się wciąż lubić też te chwile, kiedy nie jestem na szczycie sił.

Zaczęłam chodzić na terapię. Rozmawiam z ludźmi, którzy mnie znają i wspierają. Już pozwalam sobie czuć, nawet jeśli to czasem oznacza być przede wszystkim wrażliwą.

Mój mały rytuał, kiedy na mnie „spada świat”

Kiedy mam dni, kiedy wszystko na mnie napiera, ​​pomaga mi:

  • Usiąść na chwilę sama ze sobą.
  • Zamknąć oczy i kilka minut tylko oddychać.
  • Położyć sobie dłoń na sercu i powiedzieć: „Mam prawo czuć się tak, jak się czuję”.

To taka kotwica. Moje przypomnienie, że w tym nie jestem sama.

A na koniec?

Nie będę twierdzić, że wszystko to rozwiązałam. Uczymy się całe życie. Ale już wiem, że nie jestem słaba, kiedy poproszę o pomoc. I że nie trzeba wszystkiego ogarnąć „na siłę”. Może właśnie w tej chwili, kiedy pozwolimy sobie zwolnić i otworzyć się, zaczyna się droga z powrotem do siebie.

Z miłością wysyłam moje osobiste afirmacje – obecne uświadomienie:
 

Moje osobiste afirmacje, kiedy potrzebuję dodać sobie spokoju:

  • „Mam prawo nie być w porządku każdego dnia.”
  • „Pozwalam sobie czuć wszystko, co właśnie do mnie przychodzi.”
  • „Powoli oddycham i daję sobie przestrzeń.”
  • „Mój spokój nie zależy od tego, co myślą inni.”
  • "Kiedy potrzebuję pomocy, wiem, że mogę o nią poprosić."
  • „Jestem wystarczająco dobra nawet w dniach, kiedy czuję się słaba.”
  • „Zasługuję na miłość, nawet jeśli nie jestem doskonała.”

Klid se dá naučit.

Začněte s Calmory ještě dnes.

Dostupné nyní pro iOS a Android

Naskenujte QR
a stáhněte si aplikaci

QR Code