Samotność versus osamotnienie: Kiedy w niedzielę wieczorem zostaję tylko ja
Znam samotność, kiedy to spokój i przestrzeń, i też osamotnienie, które ciąży przy sercu. W niedzielę wieczorem, kiedy zatrzasną się drzwi i dzieci odejdą do swojego taty na cały tydzień, czuję to najbardziej. Jak ogarniam te chwile i dlaczego czasem pomogą mi nawet koty, tarot i filmy?
Znowu jestem sama
Niedziela wieczór. Czas na zmianę w opiece nad dziećmi. W przedpokoju zostaje cisza, plecaki precz, dziecięcy śmiech ucichł i drzwi zatrzasnęły się. Moje dzieci odeszły do ich taty, a ja zostaję w mieszkaniu sama, gdzie odzywa się tylko tykanie zegara i mój własny oddech. Te pierwsze godziny po ich odejściu są dla mnie zawsze najwrażliwsze.
Patrzę na ich puste łóżka i czasem mam tendencję przesadzać – sprzątam, pracuję, dzwonię do innych, zjeżdżam social media, po prostu robię cokolwiek, bylebym nie myślała o tej pustce. Ale później wieczorem i tak ta cisza przyjdzie.
Cisza czasem boli
Przeżyłam też okres, kiedy było mi o wiele gorzej. Były lata, kiedy ciężka depresja zwaliła mnie na kolana i te wieczory, kiedy dzieci odeszły i cisza rozlała się po mieszkaniu, były dla mnie prawie nie do zniesienia.
Tak, miałam wokół siebie ludzi, którzy chcieli być blisko. Rodziców, siostrę, parę przyjaciół. Ale wiesz, jak to czasem bywa, nie zawsze otoczenie naprawdę nas zrozumie, nawet jeśli nas lubią. Nie zawsze mówią, co potrzebujemy usłyszeć. Czasem tylko milcząc przyglądają się, bo nie wiedzą jak pomóc, albo uciekają, bo i dla nich ból innych jest ciężki.
W te najcięższe dni dzwonili, wyciągali mnie na dwór i pokazywali, że nawet jeśli dzieci nie ma w domu, ja tu wciąż jestem i mam tu swoje miejsce i nie jestem bezwartościowa.
Siła dzieci
Już od kilku lat dzieci nie są fizycznie wciąż obok mnie, ich obecność jednak czuję. Często przypominają mi się słowa, które powiedziały przed odejściem: „Mamo, to tylko tydzień, kochamy cię!” Albo wiadomość, którą czasem mi wyślą: „Mamo, tęsknimy za tobą!”
To są te małe rzeczy, co mnie trzymają, kiedy zapadam się w osamotnienie.
Koty są terapeutami
No i potem mam swoich futrzastych terapeutów. Siedzę na kanapie, zostawiam myśli błądzić i czuję, jak spada na mnie ciężar dnia, i w tym przymila się do mnie jedna z moich kotek. Zauważą wszystko, wyczują, kiedy jestem krucha. Przyniosą mi spokój, którego czasem na próżno szukam u ludzi.
Koty zmuszają mnie być obecną. Obecną tu i teraz. Wystarczy jedno ich spojrzenie, mruczenie, ciepło ich sierści, i na chwilę czuję, że nie jestem zupełnie sama. Ani one, ani ja.
Własne bezpieczne miejsce
A kiedy to na mnie spadnie zupełnie, zapalę świecę, wyciągam tarot albo karty z afirmacjami i pytam samą siebie: „Co potrzebuję usłyszeć?” Ciągnę jedną kartę za drugą, zostawiam je na siebie działać i z każdą z nich powoli czytam na głos, skupiam się na oddechu i przyjmuję to, co mi przynoszą.
„Mam prawo do wszystkich swoich emocji, nawet do smutku.”
„Jestem tu dla siebie. Jestem wystarczająca.”
„Każdy dzień, w którym oddycham, jest krokiem ku lepszemu.”
„Samotność uczy mnie rosnąć, nawet jeśli czasem boli.”
„Wszystko, czego szukam, dawno już mam wewnątrz siebie.”
A kiedy i to nie wystarczy, znajdę schronienie w filmach:
- Jedz, módl się, kochaj, przypomnienie, że szukanie siebie zaczyna się w chwilach osamotnienia.
- Dziennik Bridget Jones, na te chwile, kiedy lepiej śmiać się z własnych potknięć.
- Pod toskańskim słońcem, bo nawet rozpadłe sny da się przebudować na coś pięknego.
- Dzika (Wild), o tym, jak czasem musimy przejść lasem bólu, żeby się odnaleźć.
Dla was, którzy w mojej historii poznajecie samych siebie
Może właśnie przeżywacie to samo. Może znacie to uczucie, że świat jedzie dalej, ale wy stoicie w miejscu. Chcę wam powiedzieć, że wiem, jak wam jest.
Nie czekajcie, aż was to zupełnie pochłonie. Nawet jeśli czasem boli i ledwo się oddycha, pamiętajcie:
„Po każdej nocy przychodzi ranek i z ciemności wyjdzie światło.”
A kiedy tego nie widzicie teraz, spróbujcie znaleźć swoje małe kotwice. Mogą to być dzieci, przyjaciele, zwierzęta, rytuały albo słowa na kartach.
Wierzę, że każdy z nas ma w sobie tę cichą latarnię, tylko czasem potrzebujemy chwili ciszy, żeby ją znowu usłyszeć.
Opiekujcie się sobą!
Z miłością Tony